Na początek włoski amant – czyli Vince Moretti („Speakeasy Tonight”)

Minęło trochę czasu od kiedy cokolwiek tutaj napisałam i nie mam żadnego usprawiedliwienia oprócz prostego „za bardzo wciągnęłam się w gry”. A teraz zamiast szydełkować sukienkę na wesele kuzynki, które jest w przyszłym miesiącu, to wkręciłam się w kolejną grę i staram się napisać coś „profesjonalnie” jedząc niezbyt smaczny ser pleśniowy z bazylią. Wychodzi na to, że przyjdzie mi iść w worku po ziemniakach, jak tak dalej pójdzie…

Tytułu, o którym dzisiaj napiszę nie miałam w ogóle w planach, ale jak to zwykle z planami bywa lubią się zmieniać.

Zrobiłam sobie przerwę od PS Vity bo za bardzo chcę zagrać w Hakuouki SSL, które jest wyłącznie w języku japońskim, odpaliłam na telefonie aplikację Lovestruck Choose your romance i wzięłam się za tytuł, który może mnie nawet trochę ciekawił, ale jednocześnie oprawa graficzna nie napawała wielkim entuzjazmem. W sumie nadal tak jest, bo niektóre postaci wyglądają niczym chodzące trupy, zbyt blade, jednak jak to powtarzałam dziesiątki razy mojemu mężowi podczas mojej rozgrywki w Assassin’s Creed II: „patrzę na fabułę, a nie grafikę!”

Kojarzycie temat prohibicji w USA w latach 1920-1933, prawda? Bo to w tym czasie rozgrywa się akcja „Speakeasy Tonight”, a ja nie nadaję się na nauczycielkę historii tłumaczącą co jak i dlaczego przez trzynaście lat cały kraj był skazany na abstynencję (nie żeby ludzie się do tego dostosowywali). No, ale wracając do gry; wcielamy się w postać heroiny, która przez swoje zbyt wielkie zamiłowanie do dancingów zostaje wysłana przez rodziców do Chicago, gdzie ma się nią zająć wujaszek Charlie, którego widziała ona po raz ostatni w wieku podajże dziewięciu lat. Rodzice w nadziei, że ten doprowadzi ją do pionu ubierają w babcine fatałaszki i wysyłają najbliższym pociągiem do krewnego…

Gra rozpoczyna się monologiem naszej bohaterki, dzięki któremu dowiadujemy się, że narozrabiała i dlatego rodzice postanowili dać jej nauczkę (nawet nie wiecie jak się staram powstrzymać od komentarza w tej chwili). I tak wychodząc ze stacji, poznajemy pierwszego członka naszego haremu, Vince’a Moretti, który okazuje się być bliskim pracownikiem wuja Charliego, ma za zadanie odwieźć nas na miejsce i wkrótce potem znika, a heroina wysłuchuje litanii od krewnego na temat swojego karygodnego zachowania.

Niedługo po tym Charlie ulatnia się z domu i dziewczyna zostaje sama, starając się znaleźć sobie jakieś zajęcie, które ostatecznie okazuje się być zwykłym wyjściem do kina, gdzie poznajemy kolejnego zainteresowanego naszą bohaterką, Elliota Grahama, aktora filmowego, który wręcza dziewczynie małą wizytówkę z adresem gwarantując jej dobrą zabawę i znika.

Cóż bądźmy szczerzy, w dzisiejszych czasach normalna dziewczyna by stwierdziła, że facet jest dziwny, a fraza „dobra zabawa” odnosiłaby się najprędzej do jakiejś dzikiej orgii zakrapianej czymś mocniejszym i zagryzanej magicznymi ciasteczkami, które posypane by były magicznym białym proszkiem (dobra przesadziłam trochę, ale wiecie o co mi chodzi). Najwyraźniej w latach dwudziestych ubiegłego wieku mężczyźni byli mniej zdegenerowani pomimo zapierniczania po ulicach z bronią schowaną pod marynarką i przemycania alkoholu „do celów medycznych”.

Tak, nasza heroina stwierdziła „a co mi szkodzi” i ubierając się w sexy, jak na tamte czasy, kieckę wyszła z domu, wezwała taksiarza i podała mu adres wskazany na wizytówce od blondaska spod kina. Takim oto sposobem dotarła do Ice Box, nielegalnego baru jej wuja!

To ten moment gdzie wybucham śmiechem. Cóż rodzice chcieli dobrze, ale wyszło jak zwykle…

Pokazując bramkarzowi wizytówkę dostajemy się do środka gdzie poznajemy resztę ferajny skorej do rozebrania naszej bohaterki. Jest tu Cliff Conway, barman i najlepszy przyjaciel Vince’a. Dziwnie skryty doktor Neil Dresner, który sączy wiecznie drinka przy barze i raczej nie lubi być zaczepiany. Skorumpowany policjant Donovan Gallagher, Irlandczyk, który stara się aby jego koledzy po fachu nie dowiedzieli się o Ice Box.

Ostatnia trójka to: lider zespołu jazzowego Julius Harper, piosenkarka Sofia Martinez oraz właściciel konkurencji Gerald O’Fallon – kolejny Irlandczyk.

Moja Lorayne bardzo szybko się zadomowiła w owym przybytku i jednocześnie szybko wydało się, że jest bratanicą Charliego.

No ale właśnie! Gdzie jest wujaszek? Niedługo przed końcem prologu dowiadujemy się, że Charlie został postrzelony i obecnie znajduje się w szpitalu dokąd natychmiast zbiera nas Vince. Tam dowiadujemy się, że wszyscy których heroina uznała za godnych zawieszenia oka są współpracownikami naszego wujka, który pozwala nam na poprowadzenie baru podczas jego obecności, pod dwoma warunkami. Pierwszy: mamy go odwiedzać w szpitalu. Drugi: musimy wziąć sobie kogoś do pomocy.

I w tym momencie kończy się prolog. Czyli żadna nowość w tego rodzaju grach *rzekła sarkastycznie*.

Tak więc teraz mogę wziąć się za obgadanie mojego pierwszego wyboru czyli Vince’a Moretti, chyba jedynego Włocha, któremu nie w głowie jednorazowy seks i przelecenie wszystkich twoich koleżanek. Ups, spoiler alert!

Taka mała podpowiedź, jeśli macie zamiar w ogóle odpalić tą grę i wybrać Vince’a to darujcie sobie prolog. Pierwszy epizod z nim jako WS jest skróconym i lekko pozmienianym prologiem ogólnym, tak więc wtedy przyjdzie Wam czytać dwa razy to samo. Ja czytałam (-_-)

tumblr_otyni2ZTft1wwadn7o1_1280Ale wracając do tematu…

Coś nie coś o małym Vinniem. Jego rodzice przypłynęli do Ameryki, ze „Starego Kraju” w 1892 i to tutaj się urodził. Kiedy miał dziewięć lat jego rodzice zostali zamordowani i trafił pod opiekę ciotki i wujka, ale ci nie potrafili dać sobie z nim rady więc oddali go do sierocińca gdzie poznał Cliff’a, według którego zawsze wszczynał burdy z dzieciakami większymi od siebie w imię obrony tych mniejszych. Nie wiem dokładnie ile miał wtedy lat, ale to Charlie go stamtąd zabrał i u niego wybłagał aby wziął ze sobą również Cliff’a. Obaj więc są dłużnikami starego wuja naszej heroiny.

Vince, jak każdy stereotypowy Włoch (lub każdy Włoch, którego poznałam) flirt ma zaprogramowany jako standardowy rodzaj rozmowy; jednak nasza heroina również nie należy do płochliwych gąsek i również potrafi nieźle flirtować. Bardzo szybko ona i Vince wpadają sobie w oko i dość szybko zaczynają działać w temacie, gdzieś na zapleczu Ice Box i gdyby nie Cliff zapewne potoczyłoby się to jeszcze szybciej.

Pomimo tego, że Vince chce przelecieć bratanicę Charliego jest mu dozgonnie oddany i nie ważne co by się działo zawsze ma zamiar być po jego stronie i na własną rękę postanawia szukać tych, którzy chcieli zabić jego pracodawcę. Oczywiście w międzyczasie flirtów z heroiną nie było końca i ostatecznie oboje lądują razem w samochodzie, a później w jego mieszkaniu.

tumblr_oq0w6wCigS1snwwito1_1280I tutaj właśnie ładnie się zaskoczyłam. Podczas rozmowy z Cliff’em, a którą heroina podsłuchuje, Vince bez żadnego problemu wyznaje przyjacielowi, że nie chodzi tylko o seks a tak naprawdę kocha naszą bohaterkę, na co nasza bohaterka reaguje tekstem „ale ja po prostu lubię seks!”. Czyli to chyba pierwszy przypadek kiedy to mężczyzna oddał się kobiecie cały, a kobieta chciała tylko przyjaciela z korzyściami. Ale to jeszcze nie jest koniec, Vince w ogóle nie przejmuje się tym że dziewczyna nie odwzajemnia jego uczuć. Jak twierdzi on wie, że to co między nimi zaszło nie mogło być tylko pustą rządzą i na pewno były w tym uczucia nie tylko z jego strony. Ta swoje, a ten swoje. W tym momencie gry miałam ochotę krzyczeć „pocałuj go głupia pindo!”, no bo w końcu ilu na świecie jest facetów, którzy zakochują się w kobiecie tak szybko. Zazwyczaj chodzi o seks.

Albo moje feministyczne poglądy z buntowniczego wieku nastolatki zaczynają dawać o sobie znać po dziesięciu latach, albo poznałam w swoim życiu wyłącznie zimnych drani, skoro twierdzę że facetom chodzi tylko o jedno.

Teraz w sumie, pisząc ten tekst, zastanawiam się czy ja bym nie zrobiła tego samego co heroina? Ja wiem, że lata dwudzieste dwudziestego wieku całkiem różniły się od naszych, ale ludzie wciąż są tacy sami. Każdy z nas ma swoje sekrety i grzeszki, swoje pasje czy rządze i każdy z nas może iść do łóżka z kimś innym bez zobowiązań. Tylko chyba lepiej sobie to wyjaśnić ZANIM do czegokolwiek dojdzie, bo później może być niezręcznie – jak w przypadku mojej Lorayne i Vince’a.

Wpływ na moją zmianę zdania mogły mieć kolejne ścieżki jakie przeszłam, gdzie heroina nie jest aż tak wyuzdaną dziewczyną i pomimo że swoje za uszami ma to jednak nie rzuca się od razu na włoskiego przemytnika alkoholu. No dobra może nie do końca we wszystkich, które przeszłam, ale do tego wrócimy w swoim czasie.

Wracając do Mariano Italiano… wróć! Vince’a Moretti. Jak już pisałam wcześniej, w jego ścieżce romans rozwija się chyba najszybciej ze wszystkich, nie tylko pod względem chuci pomiędzy głównymi bohaterami, ale również pod względem uczuciowym. Na koniec pierwszego sezonu heroina w końcu zdaje sobie sprawę z tego, że Vince jednak miał rację – kocha go i w końcu mu to mówi. Szkoda tylko, że pod ostrzałem wroga w magazynie pełnym alkoholu. No dobra koniec sezonu to nie takie „szybko”, ale jeszcze nie skończyłam swojego wywodu.

tumblr_inline_owkbqiscAr1shohg1_500W drugim sezonie, już w pierwszym odcinku heroina i Vince zostają przyłapani na pocałunku, co nie do końca cieszy wujka Charliego. W sumie to on był JEDYNĄ osobą, która nie wiedziała że jego bratanica i chłopak którego przygarnął z sierocińca, są parą. W jego mniemaniu dziewczyna jest kolejnym trofeum w kolekcji Vince’a co w ogóle mu nie odpowiada, zwłaszcza że zaufał mu z bezpieczeństwem członka swojej rodziny i od razu zaznaczył, że ma trzymać swoje łapy z dala od niej.

Nie pozwala im dojść do słowa, że to nie żaden przelotny romans i takim oto sposobem Vince zostaje „wyrzucony” z rodziny, a heroina dostaje bilet na najbliższy pociąg, który zabierze ją z powrotem do domu, do rodziców. Po części rozumiem zachowanie Charliego, chce dla swojej bratanicy jak najlepiej i chce aby wyszła na ludzi, ale DO JASNEJ CHOLERY jeszcze nie tak dawno uczynił z niej głowę „rodziny” i pozwolił jej prowadzić swój nielegalny bar w którym alkohol (również nielegalny) leje się litrami. Dziewczyna kilka dobrych tygodni zarządzała gangiem i dała sobie radę całkiem dobrze. Mało tego, wyszła bez szwanku ze strzelaniny w magazynie, który ostatecznie poszedł z dymem. Chyba nic jej nie grozi ze strony przystojnego Włocha, który nie raz i nie dwa wyznał jej swoją miłość. Daj sobie na wstrzymanie wujaszku!

No ale, klamka zapadła. Vince stał się bezrobotny, a Lorayne wracała do domu. Chyba nie muszę pisać, że plan Charliego nie wypalił, prawda? W końcu to był tylko początek drugiego sezonu. Gdzie tu reszta?

Tak, Vince porywa ją (nie bez jej woli) ze stacji kolejowej i jadą przed siebie. Z początku plan zakładał ucieczkę gdzieś daleko, ale ostatecznie postanawiają zostać w Chicago i rozkręcić swój własny biznes przemytniczy, ale najpierw… ślub! Niezbyt romantycznie, bo w samochodzie Vince rzuca mimochodem, że powinni się pobrać i pomimo iż heroina zawsze chciała wielkiego ślubu (bądźmy szczerzy, każda dziewczyna w pewnym momencie życia o tym marzyła), zgadza się i takim oto sposobem udają się do ratusza na „dwa świadki, dwa placki”. Takim sposobem Moretti Enterprise rozpoczyna swoją działalność i Vince wraca do gry jako jeden z dostawców alkoholu w Chicago.

Czym by była gra otome z gangsterskim motywem jeśli w pewnym momencie wszystko by nie poszło źle? Cóż na pewno nie grą otome od Voltage Ent., bo te zazwyczaj mają identyczny schemat, ale ja nie o tym…

Tak, wszystko idzie świetnie do momentu, aż w pewnym momencie oboje dowiadują się, że ich największy jak do tej pory klient może być zamieszany w morderstwo rodziców Vince’a. Koniec końców oczywiście oboje wychodzą ze wszystkiego cało, wujek Charlie zjawia się w progu ich mieszkania z tortem i gratulacjami odnośnie ślubu.

I tyle pamiętam, bo od momentu kiedy zaczęłam pisać ten tekst trzy dni temu to rozegrałam jeszcze ścieżkę Donovana, Cliffa i jestem już na finiszu z Neil’em. I o ile uwielbiałam Vince’a na samym początku, o tyle chyba spadł o co najmniej jedno miejsce w moim rankingu bo… cóż nie mam zamiaru poprzestawać na tym poście wyłącznie więc później wytłumaczę swoją decyzję o zdegradowaniu Vince’a z pozycji lidera całego gangu wybraków serca.

Nie byłabym sobą gdybym nie skupiła się również na minusach rozgrywki. Może nie nawet samej rozgrywki, a aplikacji, która do zdobycia ilustracji wymusza wydanie prawdziwych pieniędzy (nie żebym uparcie szła w „nie płacę!” – zdarzyło mi się, nie zaprzeczę). W innych grach w Lovestruck „serduszkami” płaci się za odpowiedzi, które pewniakiem podwyższą nasze affection z danym WS, co prowadzi do Passionate Ending. Tutaj nie spotkałam się z niczym takim jak dwa rodzaje zakończenia, a zamiast tego Hearts służą nam do zdobycia ilustracji. Nie koniecznie przez odpowiedź. Heroina ma sześć podstawowych kreacji (bielizna, piżama, dwie sukienki do baru i dwa stroje codziennie), ale niestety ŻADEN z nich nie występuje w którejkolwiek z ilustracji. Czyli żeby zdobyć jakąś sexy ilustrację z WS trzeba sypnąć „trochę” grosza na outfit, który ukochany ściągnie z naszej bohaterki lub taki, który znajduje kiedy już ją rozebrał.

Nie będę się znowu rozwodzić nad aplikacją samą w sobie, bo już to zrobiłam w tym poście.

Podsumowując, krótko, jeśli nie chcesz wydawać pieniędzy, nie zależy ci na ilustracjach i szybkim (takim na jedno posiedzenie) przejściu gry i zastanawiasz się czy włoski amant będzie wart twojego czasu, odpowiadam: będzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s