My Forged Wedding: PARTY – Darmowe, ale nie tak do końca…

Udajesz się do pewnej kawiarni aby spotkać się tam ze swoim narzeczonym i Twoimi rodzicami. W środku poznajesz pięciu atrakcyjnych mężczyzn, którzy są tam stałymi klientami oraz zostaje Ci wręczona koperta. W środku znajdujesz wiadomość, że Twój narzeczony… zrywa zaręczyny!
„Dlaczego…?!”
Twoi rodzice zdają się być bardzo szczęśliwi z powodu Twoich zaręczyn i nie potrafisz im powiedzieć prawdy. Wtedy, nagle, słyszysz głos który mówi:
„Przepraszam, że musieliście na mnie czekać…”
Niemożliwe, czy to jeden z tych mężczyzn, których dopiero co poznałaś?!
„Jestem narzeczonym Waszej córki.”
Następna rzecz jaką robisz, to zgadzasz się na fałszywe małżeństwo! Ale jak ten związek się zakończy…?!
„Wyjdź za mnie! To tylko trzy miesiące…”
Dopiero co go poznałaś i już jesteście małżeństwem?! Okazałaś się jedną częścią umowy dotyczącej trzymiesięcznego, fałszywego, małżeństwa… Ale koniec końców co się stanie z Tobą i Twoim nowym mężem? Czy miłość, która zaczęła się jako kłamstwo, okaże się jednak prawdziwa?

Ta gra była pierwszym otome, w jakie zaczęłam grać w telefonie. Pierwsze, które nie wymagało ode mnie płatności za granie od prologu dalej. A jako że na tamten czas nie posiadałam telefonu na abonament, z możliwością dopisania zakupów z Google Play do rachunku, byłam szczęśliwa, że mogę pograć w VN.

Chętnie bym się zagłębiła konkretnie w temat fabuły, ale nie udało mi się przejść żadnej z historii do końca (powód wyjawię poniżej), więc po prostu skupię się na grze samej w sobie, a o fabule wspomnę na samym końcu…

Zacznę od tego, że My Forged Wedding: PARTY było pierwszym darmowym otome od Voltage Inc. więc nie obchodziły mnie minusy całej rozgrywki – po prostu chciałam grać! Dzisiaj, dopiero z perspektywy czasu i po dorwaniu PSP i PS Vity zauważyłam minusy tej gry.

my_forged_wedding_party_asie_1428Przede wszystkim, to że gra jest darmowa nie znaczy, że możecie bombać sobie całe chaptery, zbierać CG’sy i zabierać się za kolejnego kochanka.

Po pierwsze w tej grze (i chyba w każdej innej mobilnej otome) nie ma możliwości wybrania sobie kochanka podczas rozgrywki. Każdy z kawalerów ma swoją własną ścieżkę i od początku do końca gramy z myślą, że to ten jedyny. Nawet dobre, bo przynajmniej nie idzie skończyć z niechcianym facetem z powodu źle dobranych odpowiedzi.

Po drugie, o ile prolog jest darmowy to do przejścia dalej potrzebne są Love Passy. Co to jest Love Pass? To coś jakby energia, którą zużywany w miarę czytania historii. Odnawia się ona codziennie o konkretnej godzinie (jeśli dobrze pamiętam to o 13:00 polskiego czasu), a dostajemy ich po pięć. I tu pierwsza kwestia na lekki minus: LP nie wystarcza na cały chapter. Każdy z rozdziałów jest podzielony na około 10 mniejszych sekcji, czasem mniej lub więcej i jeden pass wystarcza na jedną taką sekcję. Jak długie one są? Długością nie powalają.

Muszę jednak stanąć w obronie twórców. Na pierwszy sezon, każdemu z wybranków przypadło szesnaście rozdziałów, czyli gdyby jeden Love Pass mógł objąć jeden chapter przejście jednej ścieżki zajęło by nam 4 dni z czego część LP moglibyśmy przeznaczyć na kolejnego kochanka. No ludzie chcą zarobić na swoim dziele, także się nie dziwię takiemu rozwiązaniu, nie ważne jak IRYTUJĄCE ono jest.

Wife Points, czyli coś w rodzaju przywiązania, to kolejna rzeczunnamed, która może człowieka wkurzyć. Nie tylko Love Passy uniemożliwiają nam kontynuowanie historii, ale również wyżej wspomniane przywiązanie. Czasem wyskakuje nam coś takiego jak Wife Points Mission gdzie aby przejść dalej musimy spełnić wymagania co do potrzebnego przywiązania z wybranym mężczyzną. Jak zwiększamy owe WF? Dzięki Cooking Battle lub dzięki zakupionym za Coinsy, które można nabyć wyłącznie poprzez wydanie na nie prawdziwych pieniążków (ceny są różne w zależności o kursu dolara), Cooking Lesson.

Cooking Battle pozwala nam stoczyć „bitwę” z innymi użytkowniczkami gry i za wygraną dostajemy w/w WF. Nie za wiele bo bez double eventów, które wyskakują czasem znikąd jak Pokemony, dostaniemy coś powyżej 100 WF plus kilka Mari, które są walutą gry. Minus tej rozgrywki jest taki, że jedna walka zabiera nam 50 staminy, więc możemy stoczyć tylko dwie takie bitwy na cztery godziny, bo po tym czasie stamina jest już w pełni naładowana.

W tym momencie muszę rzucić najgorszym minusem bo dotyczy on właśnie Wife Points’ów. Mianowicie w okolicach 14 chaptera gra wymaga od nas około 45 000 WF, podczas gdy nasz wynik plasuje się w okolicach, 15 000/20 000 (zakładając, że wciąż idziemy za darmo). Czyli w pewnym sensie twórcy gry wymagają na nas abyśmy wydali pieniądze, no chyba że chcemy spędzić przeszło miesiąc na zbieraniu Wife Points’ów, grając w Cooking Battle zaraz jak tylko stamina się odnowi zbierając tym samym po około 750 WF dziennie. Tak, policzyłam… I to jest powód dlaczego nigdy nie skończyłam żadnej ze ścieżek. A zaczynałam trzy razy z trzema różnymi facetami.

Chociaż chyba dzisiaj mi się uda. Specjalnie do napisania tej recenzji odpaliłam grę i zauważyłam, że przeszłam ten cholerny martwy punk (normalnie jestem w szoku), a że swojego czasu uzbierało mi się 18 Love Pass’ów to może mi się uda…

Jest też coś takiego jak Come Back Bonus, który dostajemy kiedy nie gramy w grę dość duży kawałek czasu. Sama dostałam go chyba 3 razy. Dostajemy wtedy około 1000 WF za powrót do gry (którą chyba trzeba usunąć zanim się do niej wróci), także to też nas nie ratuje bo dobicie wymaganego poziomu Wife Points zajęłoby wtedy około 20 miesięcy. Zakładam, że tyle trwa „przerwa”, miesiąc, zanim załapiemy się na bonus, nie wiem dokładnie bo jak wywalałam grę z telefonu to na dłuższy okres czasu bo nie miałam do niej siły…

tumblr_inline_ocus1m7L6k1r28w0t_500W grze możemy zawierać swojego rodzaju znajomości. Gra pozwala nam na posiadanie kilku Wife Mates, których obecność pomaga nam podczas Cooking Battle. Możemy je odwiedzać za co dostaniemy 10 Mari. (Radzę je oszczędzać i zbierać bo są potrzebne. O tym już niżej). Ale na tym się znajomości kończą, nie oczekujcie przyjaźni na całe życie. Owszem, można sobie wysyłać pozdrowienia, ale ludzie zazwyczaj piszą krótkie „Hey” tylko dlatego, że tego wymaga czasem Daily Mission, za którą mogą zgarnąć LP albo coś innego.

Jak możemy dostać CG’sy? Cóż, to kolejna kwestia, która nie zalicza się do darmowych. Czasem oprócz Wife Points Mission, pojawia się również Avatar Mission. Sama nazwa wskazuje na to, że aby przejść dalej musimy posiąść pewną część garderoby. Do wyboru mamy dwie opcje, pierwsza to Normal Route i odblokowujemy ją za Mari (dlatego lepiej zbierać) i jest to zazwyczaj jakaś mała pierdółka jak torebka czy kapelusz. Przy wyborze tej drogi nie dostaniemy żadnego obrazka. Sweet Route, druga opcja, jest już opcją do kupna za Coins’y, dostajemy wtedy pełen outfit oraz CG.

Cóż, na upartego można stwierdzić „gram dla historii, a nie obrazków”, no ale co złego w tym że chcemy sobie popatrzeć na jakąś romantyczną scenę?

Nie będę się zagłębiać w sprawy Interior Gatcha, oraz Fashion Gatcha bo są to dwie sprawy, które nie wpływają na rozgrywkę a są jedynie dodatkami. Interior Gatcha jest opcją dla tych grających darmo, za 500 Gatcha pt losujemy przedmiot, którym udekorujemy dom, który dzielimy z mężem. Gatcha pt dostajemy przy różnych okazjach. Za Fashion Gatcha płacimy Gatcha Medalami, które są dostępne za Coinsy. Jak sama nazwa wskazuje, tu dostajemy ubrania. Jednak! Kiedy wychodzi nowe pierwszy spin mamy zawsze za darmo, czyli też idzie ładnie się obłowić.

Ostatnia rzeczą o jakiej chcę wspomnieć są eventy, które mnożą się jak króliki. Jeden za drugim. Co akurat jest dobre jeśli nie skupiasz się na głównym wątku gry – w przeciwnym wypadku powodzenia *rzekła sarkastycznie*. W evencie nie musisz płacić za ubrania – bo dostajesz je po skończeniu eventu z danym wybrankiem; za obrazki też bo dostajesz się w pewnym momencie jeśli dobrze pokierowałaś rozmową; a Battle (w każdym evencie inaczej się to nazywa) nie zżerają 50 staminy, a 20, plus dodatkowo często są double eventy. Ogólnie fajna sprawa, ale jeszcze nigdy nie udało mi się przejść eventu w całości z każdym kochankiem. Z całą pewnością by mi się oto udało gdybym sypnęła trochę kasy na wspomagacze staminy.

57b7a963c228bed4c101c48a61864e09.pngNo to czas się wziąć za fabułę, jeśli cokolwiek z niej pamiętam. Jak jest napisane na samym początku, nasza heroina została porzucona przez cholerny liścik, na chwilę przed tym jak miała przedstawić swojego narzeczonego rodzicom. W momencie kiedy próbuje jakoś powiedzieć rodzicom, że jednak nikogo nie poznają z pomocą przychodzi jeden z pięciu facetów, których poznała przed spotkaniem, lub nasz wujek który jest właścicielem owej kawiarni. Z tego co mi wiadomo to od niedawna nasz wybór obejmuje jeszcze dwóch dodatkowych kochanków, czyli w sumie możemy wybierać spośród ośmiu facetów. W każdym razie, ten który pomaga naszej heroinie sam ma jakiś interes w tym aby udawali małżeństwo. Przed rodzicami udają narzeczonych, a przed jego otoczeniem zawodowym małżeństwo. Zamieszkują razem i… zaczyna się ta część, której nie chcę nikomu spoilerować.

Jedyne co mnie dziwi, od zawsze w sumie, to jak do jasnej cholery oni chcą po tych trzech miesiącach to wszystko rozwiązać? Co on tak po prostu wparuje do roboty, powie „rozwiodłem się” i oleje fakt, że skoro potrzebował żony wcześniej to teraz też może jej potrzebować? Hi Ho Silver, Away! Szukamy nowej heroiny!” A ona i tak w końcu będzie musiała powiedzieć rodzicom, że zaręczyny zerwane. No ale ja jestem tylko kobietą, która stara się jakoś logicznie myśleć (podkreślam: stara się)…

Co do heroiny…

Dobra o ile uwielbiam gry otome, to strasznie denerwują mnie w wielu tytułach postacie, którymi gramy my. Skoro to ja gram, a jestem wredną pizdą, to nie znoszę wręcz kiedy nasza bohaterka zachowuje się jakby w ogóle nie miała swojego zdania. Nie potrafi tupnąć nogą, odpyskować kiedy trzeba i po prostu być bardziej naturalną? I tak właśnie zachowuje się heroina w MFW: PARTY. Niestety. Nic dodać nic ująć.

Nie jest to do końca recenzja jaką chciałam napisać, fabuły tu opisałam tyle co nic, no ale prolog jest tak krótki, że pozwolił mi tylko na tyle. Zastanawiam mnie jedna rzecz, czy PARTY jest po prostu zmodyfikowaną wersją płatnego My Forged Wedding, czy może zubożoną trochę bardziej o jakieś specjalne epizody. Może kiedyś się dowiem, ale jak na razie nie widzę na to szans bo za bardzo zajęły mnie inne gry, niekoniecznie mobilne otome.

Nie mniej jednak, pomimo tych wszystkich złych rzeczy jakie wypisałam, polecam grę każdemu kto ma wolne 15 minut dziennie i nie wie czym załatać dziurę. Chociaż by ze względu na eventy. Sama wracam do niej co jakiś czas z sentymentu…

Google PLAY | iTunes
Wszystkie obrazki pochodzą z google.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “My Forged Wedding: PARTY – Darmowe, ale nie tak do końca…

  1. Konieczność zbierania PA, maany czy innych pierdół sprawiła, że przestałam grać w bezpłatne gry otome (chyba że wydane bezpłatnie w całości). Zwyczajnie nie mam na to czasu, a kiedy już uzbieram wystarczającą ilość punktów, żeby popchnąć fabułę do przodu, to mija tyle czasu, że zapominam, o co w ogóle w danym wątku chodziło. Kiedyś grałam w „Słodki Flirt” i „Eldaryę”, teraz się do nich nawet nie loguję.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s